Link 01.09.2004 :: 15:55 1
Łubudu - głowa mnie boli.
Pęka w szwach.
Znalezienie butów do sukienki
graniczy z cudem.
Tak z cudem
bo te
które są w sklepach
są brzydkie (jakieś szpice wywinięte
do nieba - american-bleee)
pomijając fakt
że kolor bordowy (i czerwony)
najparwdopodobniej wymarł.
Poza tym moja
noga jest z leksza niewymiarowa
na szerokość :|
No cóz mam tę niesatysfakcję
małozgrabnej stopy.
Nachodziłam się (efekty odczuwalne)
Najeździłam się i coś ewentualnego
znalazłam w żorskim Auchan'ku (Osiołku).
Cena powalająca podobnie jak materiał
co jest zrozumiałe (skóra za jedyne 109 PLN)
tylko kolor nie jest do końca taki jak trzeba.
Jutro jadę na katowicką giełdę.
Może tam znajdę buty i szal...
Aaa obrączki kupione :)
Zastanawiam się czy czegoś
nie wygrawerować ;)
Tuptup!
Czuję się zniecierpliwona
i dziwne sny mi się po nocach śnią...
Link 03.09.2004 :: 10:51 2
Bazar w Katowicach przeszukany.
Oczywiście wiadomość katastroficzna:
Butów jakie bym chciała - nie ma.
Ratunek pozostaje w chodzeniu po sklepach
lub znajomej mojej matki
która w Wiśle handluje butami
(a mama ciuchami :D ).
Za to dałam niemalże doskonały
popis rozpusty finansowej...
Zdobyłam parę potrzebnych drobiazgów:
szal do sukni, pończochy (2 sztuki),
podwiązki (2 sztuki) oraz majtki
(ojoj, będzie mi się ślinił mój wybranek ;) ).
Poza tym tak jakoś same
mi się do plecaka władowały spodnie, bluzka
i rajstopy kabaretki :D
Teraz podliczam czy wystarczy mi na fryzjerkę...
No cóż - zakupy o 4.00 mają coś w sobie ;D
Fryzjerka najwyżej będzie po znajomości albo % ;)
w zalezności od ceny butów...
Link 03.09.2004 :: 18:52 1
Koniec udręki w poszukiwaniu butów.
Mam je w końcu.
Nogi mi do pupy wchodzą
od chodzenia.
Zrezygnowałam z kiczowatego naszyjnika.
Teraz muszę załatwić fryzjerkę
a psa na wystawę kynologiczną zapisać
bo termin ucieka.
Pewno niedługo dopadnie mnie
następny dylemat typu
które pończochy ubrać
białe czy czerwone?
Coś te hormony mieszają...
Link 06.09.2004 :: 14:00 3
Jesień tego roku będzie
wyjątkowa
przepiękna.
Czuję dziwną i niewyjaśnioną euforię.
Ach...
Link 09.09.2004 :: 20:58 1
Pogoda nawet nawet
tlko jak dla mnie piekielnie zimno.
Do tego dochodzi niewytłumaczalna
nostalgia.
Ot co.
Zapach jesieni wisi w powietrzu
i dziwne zachowania
zachcianki
nastroje
gotowe.
Mam ochotę na kupienie
nie-idioten kamera:
wacham się pomiędzy uniwersalnym
rosyjskim młotkiem do trzech gwoździ
czyli aparatem z rodziny Zenit
dokładniej Zenit 12XP :)
a Praktica BX20s.
Ewentulanie Canon EOS 500 N
lub Canon EOS IX7...
A tak ogólnie mam chrpkę
na Konica Minolta Z10
za jedyne 1300 PLN :D
plus zestaw filtrów fotograficznych.
Drogie te moje hobby :>
Link 13.09.2004 :: 21:21 3
Miałam napisać jak mi to było
miło, przyjemnie i dobrze
u Niego przez weekend
pod nieobecność jego rodziców
a moich przyszłych teściów,
ale tego kurwa nie zrobię.
Tak właśnie, napiałam *kurwa*
Powód:
Albo moja matka "dobrze mi życzy",
albo teściowa taka przejęta jest
opinią sąsiadek z "prawie-wsi".
Czy to coś gorszego od brania ślubu,
bo się zrobiło "kinder-niespodziankę",
pytam się:
czy to coś gorszego mieszkać pod jednym dachem
z mężem (i jego rodzicami)
bez zasranego i cholernie drogiego
ślubu kościelnego (katolickiego),
mając jedynie świstek urzędowy
o zawarciu małżeństwa (cywilnego),
czy to coś moralnie i społecznie
gorszego od ślubu z powodu "nieuwagi"?
Kto jest kim?
Teściowa się przejmuje
czy moja matka?
Wkurzyłam się na tyle,
że nawet cholerne przecinki zaczęłam
wstawiać tam, gdzie zazwyczaj tego nie
miałam w zwyczaju.
Wkurzyłam się na tyle,
że chyba rano dostanę sraczki
po zeżarciu kilku batoników muesli
zapitych mlekiem
(nadwrażliwośc na laktozę gwarantowana).
Kurwa! Grzeczniej? Kurcze no!
---- EDIT:
Chory i (Po)Zakręcony (sickntwisted):
uwielbiam jego rysunki
rodem z chorej i pokręconej wyobraźni.
Nie ma to jak DeviantArt :P
Jakieś u(k)rojenie na nadszarpnięte
normalnością nerwy :) :P
----
Link 14.09.2004 :: 17:18 5
Oficjalnie jest mi lepiej
po wczorajszej wiadomości lub prowokacji.
Zły humor (podły humor)
jeszcze się troszkę tu i ówdzie
kręci i nie wiadomo co będzie
dalej - rozwiąże to dzisiejsza rozmowa.
Oficjalnie jestem z dzisiejszego
dnia zadowolona:
fryzura próbna na ślub
nawet mi się podoba
dogodziłam także swojej
artystycznej pazerności
kupując kredki akwarelowe
takie prawdziwe i niepomylone
jak ostatnio + najmiększy
ołówek jaki akurat mieli (B8) :D
kolejny do mojej "chomikowej" kolekcji.
Zdecydowanie jest mi lepiej.
Link 21.09.2004 :: 22:14 2
Sprawa z przeprowadzką została
już (chyba) wyjaśniona:
Moja matka zaczęła mnie
w końcu zauważać (ciekawe tylko
w jakim sensie:
- jeśli w sensie córeczki do kochania
to dobrze
- jeśli w sensie córeczki jako
sprzątaczki, praczki i osoby
na której można się wyżyć psychicznie
to bardzo źle).
Żeby tylko do niej dotarło
co ma dotrzeć...
Dzisiaj mimo pogody w kratkę
(czego nie lubię)
było super :)
Małe dzieci są takie kreatywne
przytulaśne
i potrafią wyciągnąć z ciebie
ostatnią kropelkę energii
byleby tylko się bawić, bawić się
i jeszcze raz bawić się...
Tak zdarzyło mi się poniańczyć
dzisiaj pewną "maluszkę".
Kurcze no!
Fajnie było :)
W skrócie:
- A tak sobie troszkę poklachałyśmy
- Zauroczyła się moim łańcuszkiem,
pierścionkiem, bluzką z "sznurkami"
("A cio to jeśt?" "Sznurki" "W lękawie?"
"Nooo" "bliżej nieokreślony wyartukułowany
radosny dźwięk malca" ), sweterkiem
z "dziurami" i zamkiem błyskawicznym
oraz fryzurą (dwa francuskie warkocze).
- Pokazałam jej malutkiego ślimaczka
i objaśniłam mniej więcej do czego służy
muszelka, dlaczego jest taki malutki
("To jest jeszcze dzidziuś"
"Dzidziuś? Didziuś!"),
że na różkach ma oczka a tych różek
ma aż cztery, bo te duże to patrzą
na nią jaka jest ładna a te mniejsze
na mamusię i ciocię (czyli mnie),
że jak wypuści ślimaczka do ogródka
to urośnie i będzie duży.
Jejku, jak ona się cieszyła :)
- Bawiłyśmy się w konika
(wzięłam ją na barana
i urządziłam z moich pleców
grzbiet konika), ale najlepsze
były klocki :D
O! i na tym skończę :D
Klocki to jest to
(a ja mam 21 lat :P ) !
Link 24.09.2004 :: 15:16 2
Dupiata pogoda...
Jutro ślub
cywilny co prawda
ale mimo wszystko
zdaję się
że łapie coś w rodzaju chandry
i zaczynam się zastanawiać
czy dobrze robie...
Link 26.09.2004 :: 21:02 6
No to jestem mężatką.
Z Anny F. zrobiono mnie Anną J.
Zdjęcia ze ślubu obiecane będą
jak je zdobędę
i przekopiuje na swoje konto www.
Fajnie było.
Teraz zostało mi
załatwianie papierków
(dowód osobisty,
prawo jazdy, NFZ
czy jak się tam teraz oni
nazywają, przemeldowanie itp.)
a później przeprowadzka
i urządzanie się w nowym domu...
W końcu pamiątka jakaś musi być
co nie? ;P
Link 29.09.2004 :: 14:00 4
No more milk from shop...
Pij mleko a będziesz...
Założe se hodowle pod balkonem ;)
A tak serio
to chyba coś w tym jest.
Link 30.09.2004 :: 21:39 3
A myślałam już
że pójdę spać
i jako tako się wyśpię...
Niestety albo stety
właśnie siostra przyjechała
z inauguracji nowego
roku akademickiego
nieźle wkurzona.
Do tego wszystkiego dołączył
jej chłopak
co równa się zajęcie pokoju
na kilka godzin...
Obiecałam zdjęcia ze ślubu?
Będą jak się wyrobie jutro
albo troszkę później ;)